Cała prawda o polskich pisarzach
„Nasza oficjalna polonistyka w przesadnej trosce o dostarczanie świetlanych postaci fałszuje i przeinacza naszych wielkich. Tworzy z nich pełne cnót monolity. Ich szkolne losy pełne są przemilczeń. Warto więc choć trochę odkłamać ten tak ciekawy odcinek historii literatury” – pisała w 1970 roku w czasopiśmie „Itd” Joanna Siedlecka w swoim fascynującym artykule „Geniusz w oślej ławce”, artykule, który nie stracił nic ze swojej aktualności. Znajdziemy w nim opis kłopotów szkolnych w nauce różnych przedmiotów naszych wielkich twórców. Przyczyny tych problemów mogły być różne. Mogła to być dysleksja; trudno to jednoznacznie rozstrzygnąć.
Stefan Żeromski bez matury
W plejadzie „wielkich nieuków” autorka ta wymienia między innymi Stefana Żeromskiego. Przyszły pisarz po piątej klasie gimnazjum miał poprawkę z matematyki. W gimnazjum uczył się aż 12 lat, ponieważ powtarzał trzy klasy: pierwszą (‘Łacina i matematyka wzięły mnie silnie za bary i zasadziły powtórnie do klasy pierwszej’ – „Dzienniki”), drugą i szóstą (znów przez łacinę). Do matury w ogóle nie przystąpił, nie mógł więc podjąć studiów. Rozpoczął natomiast naukę w Szkole Weterynaryjnej, gdyż nie wymagano w niej świadectwa dojrzałości. Wytrwał w tej placówce niecałe dwa lata. Do jej opuszczenia przyczynił się zły stan zdrowia i brak pieniędzy; wpływ miały również problemy z nauką. Studia te nie interesowały Żeromskiego, nic więc dziwnego, że nie zgłosił się na egzamin z anatomii i w końcu opuścił szkołę.
Podobne artykuły: | Polecamy: |


