"Jeszcze piękniejsze mrowisko" – bajka wyróżniona w konkursie BAJKĄ W TSUNAMI
– Tak, to jest idealne miejsce. Tu zbudujemy nasze nowe mrowisko – powiedziała z przekonaniem Królowa.
Henio bardzo nie lubił się przeprowadzać. Miał dopiero pięć lat, a już trzy razy jacyś ludzie rozdeptywali ich mrowisko i mrówki musiały zmienić miejsce zamieszkania. Musiał jednak przyznać, że wybrana przez Królową polana była rzeczywiście piękna. Rosły tu strzeliste sosny dające cień, wysokie trawy, które pięknie szumiały, a na pobliskiej łące kwitły właśnie stokrotki, niezapominajki, kaczeńce i maki. W tym dzikim zakątku puszczy mieszkało spokojnie wiele owadów, ptaków i płazów, a nawet wilki i rysie, za to ludzie zaglądali tu niezwykle rzadko.
– Tak, tu będziemy mieli spokój – stwierdziła Królowa i zaczęła przydzielać mrówkom prace budowlane.
Zadanie rodziców Henia polegało na znoszeniu na wyznaczone miejsce cienkich patyczków. Inne mrówki zbierały kawałki kory, suchą trawę i liście. Henio z kuzynami w pocie czoła nosili sosnowe igły, a starszym kolegom udało się nawet przytransportować szyszkę, która została umieszczona na szczycie mrowiska. Wszystkie mrówki pracowały przez kilka dni i nocy bez chwili wytchnienia. Zwierzęta z puszczy, które początkowo podchodziły nieufnie do nowych sąsiadów, obserwowały teraz z podziwem, jakie pracowite są te małe mróweczki, ile wysiłku i poświęcenia włożyły w budowę nowego mrowiska. Efekt ich pracy był również godny podziwu. Mrowisko było tak przestronne, że każda rodzina miała osobny pokój, rozłożyste liście łopianu chroniły przed deszczem, a na mięciutkim mchu znajdował się plac zabaw dla dzieci.
Henio bardzo polubił swój nowy dom i czuł się w nim bezpiecznie, ale pewnego wieczora wszystko się zmieniło. Chłopiec zauważył, że za oknem dzieje się coś dziwnego. Najpierw na niebie zebrały się czarne chmury i przysłoniły księżyc. Na dworze zrobiło się całkowicie ciemno. Potem zaczęło grzmieć, a niebo raz po raz przeszywały błyskawice. Henio zobaczył na szybie drobne krople deszczu, które w miarę upływu czasu robiły się coraz większe i większe, aż zamieniły się w ścianę deszczu. Z chwili na chwilę rosła również siła wiatru. Mała mróweczka patrzyła, jak wiatr łamał dorodne sosny, jakby były zapałkami, a rwące potoki niosły ze sobą grube pnie, jakby to były leciutkie słomki i myślał, że to koniec świata. Chłopiec zacisnął oczy, zatkał uszy łapkami, ale nie mógł przestać się trząść. Jeszcze nigdy nie czuł się tak przerażony, samotny i bezradny. W końcu schował się pod łóżkiem i nacisnął na głowę poduszkę.
– Co to będzie? Co się stanie z naszym domem? Ze mną? Z rodzicami? – chlipał.
– Aaa, tu jesteś, Heniu! – Henio usłyszał głos starszej kuzynki Honoraty. – Szukałam Cię wszędzie.
Chłopiec zakrył się mocniej poduszką. Wstydził się, że płacze i bał się, że kuzynka będzie się z niego śmiała, że jest tchórzem. Jednak Honorata wcale się z niego nie śmiała, pogłaskała go delikatnie po łapce i powiedziała, że może płakać, jeżeli to mu pomaga.
– Strasznie się boję, Honoratko, i nie wiem, co się dzieje – wyszeptał Henio. – Chciałbym przytulić się do mamy i porozmawiać z tatą, ale oni nie mają teraz dla mnie czasu, zresztą sami wyglądają na zagubionych i wystraszonych. Nigdy wcześniej nie widziałem, żeby tato się bał!
– Wiem, co czujesz – powiedziała kuzynka uspokajająco. – To zupełnie zrozumiałe w takiej sytuacji. Wszyscy się boimy, ale możesz być pewny, że dorośli zrobią wszystko, żeby zapewnić dzieciom bezpieczeństwo. Właśnie budują zaporę z piasku – dodała.
Czytaj też: Miś Zdziś na leśnej polanie - bajka o przedszkolu
Henio z Honoratką mieli właśnie pójść do wspólnej jadalni, żeby było im raźniej z innymi dziećmi, kiedy nagle ogromna fala uderzyła w mrowisko. Zanim mrówki zorientowały się, co się stało, płynęły już wezbranym potokiem trzymając się kurczowo drzwi pokoju. W końcu fala wyrzuciła ich na mech w jakimś odległym, nieznanym zakątku puszczy.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



